Archiwa blogu

Notatka na marginesie

„Tylko człowiek człowiekowi potrzebny jest do szczęścia”

Kolejna czytelniczka pisze… Iwona napisała długi list. Jednak tym razem nie jest to opis i wskazanie kolejnej książki. Jest to długi list o samotności, przyjaźni, braku zrozumienia… I o niepełnosprawności z którą dziewczyna boryka się od lat. Pisze bardzo wiele o braku akceptacji, zrozumienia. Przez list przemawia wiele smutku i żalu, ale jest też wiele mądrych słów nad którymi warto się zastanowić

„Tylko człowiek człowiekowi potrzebny jest do szczęścia”

Będąc samym, nie czujemy się tak naprawdę szczęśliwi. Po jakimś czasie zaczynamy się nudzić, myśleć, o niekoniecznie pozytywnych rzeczach, psuje nam się nastrój, jest nie tak, jak powinno być. Owszem, samotność jest dobra przez kilka godzin – kiedy chcemy odpocząć od zgiełku i problemów tego świata, popracować, poczytać, czy też posłuchać głośnej muzyki. (więcej…)

Reklamy
Notatka na marginesie

„List do nienarodzonego dziecka” pełny emocji

Witajcie,

Po wakacjach NASZA wspólna akcja rusza pełną parą. Zastanawiamy się co kryje się pod hasłem „książka z nadzieją”. To złożone hasło i tak naprawdę wszystko możemy pod nie polecić. Bo „książka” to słowa, a słowa to cytaty , teksty piosenek, osobiste przeżycia, konkretni ludzie… a Nadzieja? Co to takiego? To tęsknota za czymś co jest daleko, liczenie na coś, na kogoś, oczekiwanie spełnienia się czegoś pożądanego i ufność, że to się spełni, urzeczywistnią się marzenia…

Ten związek frazeologiczny można interpretować dowolnie i to od każdego z nas zależy co pod nim ukryjemy. Więc zapraszamy Was do pisania do nas…

Po długiej przerwie wracamy do publikowania naszych propozycji.

Dzięki wydawnictwu „Świat książki” miałyśmy przyjemność czytać książkę znakomitej dziennikarki i pisarki włoskiej Orianny Fallaci ” List do nienarodzonego dziecka”.
A oto i recenzja książki.

Autorka książki „List do nienarodzonego dziecka” Oriana Fallaci kojarzy nam się z polityką, wojną, terroryzmem, złem tego świata i wielkimi nazwiskami. Tym razem jednak zaskakuje swoją książkę poświęca macierzyństwu, ciąży i kobiecie czyli osobie której najbardziej dotyczy ten stan. Jednak trzeba podkreślić i pamiętać że bohaterka książki nie jest Fallaci. Czytając ją jednak odnosi się zupełnie inne wrażenie.

Książka skierowana jest głównie do kobiet, jednak ja uważam że powinni ją przeczytać wszyscy. Szczególnie Ci którym się wydaje że są nieomylni i wiedzą wszystko najlepiej. Ci którzy tworzą normy, którzy kierują się w życiu tylko zasadami religii, norm społecznych czy w końcu starają się stworzyć sobie wygodne życie nie bacząc na to za jaką cenę i krzywdę innych.

Książka jest pisana barwnym językiem. Autorka zastosowała formułę listów pisanych do nienarodzonego jeszcze dziecka. Listy, monologi są bardzo osobistym spotkaniem. Matka to prawdopodobnie młoda, zdolna, pnąca się po szczeblach kariery kobieta, na której barki spadła nieoczekiwana ciąża. Na ojca dziecka nie ma co liczyć a otoczenie nie popiera jej chęci urodzenia, wręcz nakłania ją do aborcji. Na stronach książki mamy huśtawkę emocji, radości, smutku. Pojawia się zwątpienie, niechęć, wątpliwości.
Opowiada mu o sprawach dotykającej ją samą – o wizycie u ginekologa i niezrozumieniu lekarza na informację że nie jest mężatką, o swoim złym samopoczuciu, wątpliwościach, czy powinna je urodzić i o aborcji:

Wiem, wciąż informuję bez litości o okrucieństwach świata, gdzie zamierzasz się pojawić, o wszystkich podłościach, które popełniamy, i mówię o sprawach zbyt dla ciebie skomplikowanych. Ale stopniowo dojrzewa we mnie pewność, że ty je rozumiesz, bo wiesz już wszystko.

Fallaci w „Liście do nienarodzonego dziecka” ukazała jak wiele trudnych myśli ma kobieta nosząca pod sercem nowe życie.   Z jednej strony mają postawione normy społeczne, normy państwa, kościoła. A z drugiej perspektywy trudnego życia i braku zrozumienia, bardzo często bez oparcia w kimś bliskim.“ Książka to przede wszystkim pochwała na cześć wolności każdej żywej istoty, jej pełnego prawa do decydowania o sobie, o swoim życiu i swojej śmierci. Wolności podejmowania (i ponoszenia konsekwencji) najważniejszych wyborów, nie patrząc przez pryzmat religii, płci, rodziny, panującego ustroju politycznego czy mody, ale spoglądając w głąb siebie i tego, czego naprawdę się pragnie i chce.

Autorka urzekła mnie łatwością mówienia o aborcji. Bo chodź mów o niej w  książce bardzo dużo, to nie popiera żadnej ze stron. Jednak nie udaję że jej nie ma czy też nie udaję że o niej nie myślą kobiety.
Pokazuje jak trudna jest to decyzja, ale tez uzmysławia nam że takie czyny maja miejsce na świecie. I bardzo często nie są podyktowane wygodnictwem czy też widzimisię kobiet…

Bohaterką może być każda kobieta. autorka, chyba celowo, nie nadała jej żadnego konkretnego wyglądu. Dzięki temu każda kobieta może się identyfikować z bohaterka. I zastanowić się co by zrobiła, jak zareagowała, co pomyślała. Dzięki temu książka staję się jakby osobistym pamiętnikiem bohaterki, a czytelniczki czuja się jakby zostały powierniczkami wątpliwości i obaw.

To pierwsza książka Fallaci którą przeczytałam, jestem pewna że nie ostatnia.

Autorki dziękują wydawnictwu „Świat Książki” za udostępnienie jej.

fallaci2

Notatka na marginesie

Jerzy Stuhr daje nadzieję w „Tak sobie myślę”

Witajcie po długiej przerwie,

Szukając książki do akcji „Książka z nadzieją” natrafiłam na pozycję naprawdę godną polecenia.

„Tak sobie myślę” to książka- wspomnienia. Aktora Jerzego Stuhra. Tak tego znanego i lubianego.
Gdy media obiegła informacja o tym że pan Jerzy zachorował zaczęto bardzo dużo o nim mówić. On jednak się nie odzywał, jego wypowiedzi były lakoniczne i krótkie. Z czasem coraz więcej i chętniej o tym mówił, wspierał fundację i przeróżne akcję…
Nikt się nie spodziewał że aktor zdecyduję się na tak odważny ruch jak wydanie książki opisującej to co czuł, myślał, robił w czasie gdy tak naprawdę walczył o życie…

Tą publikację w 100% mogę polecić jako książkę dającą wsparcie i pozwalającą poradzić sobie w czasie tego trudnego czasu, gdy nasze życie staję się wielką niewiadomą…

Autor pokazuje nam że pomimo tego że choroba spada na nas niezapowiedzianie i wywraca nasze życie do góry nogami , to nadal musimy starać się żyć w miarę normalnie. Może to być czas na podsumowanie tego co już przeżyliśmy, ale nie możemy zapominać o tym co jest tu i teraz. Więc w książce „Tak sobie myślę” mamy bardzo dużo odniesień do tego co się działo w kulturze, sztuce, polityce, filmie w czasie gdy była ona pisana.

W mojej recenzji przeczytacie Zaczytaj się

Jestem w pełni przekonana, że to książka niezwykła. Pokazuje nam walkę z chorobą człowieka, którego oglądaliśmy w telewizji, czytaliśmy o jego życiu w kolorowych gazetkach. Nagle stał się jednym z nas… Tak samo chory jak inni, tak samo wystraszony i przerażony tym co będzie. Myślałam, że w książce padnie fundamentalne pytanie, zadawane przez większość osób, które się dowiadują o chorobie. Dlaczego? Jednak ani razu ono nie pada. Bohater na pewno nie jest pogodzony z chorobą, jednak w książce nie ma żalu, ani jednego słowa skargi na to co go spotkało. Pozycja jest przepełniona nadzieją i wiarą w przyszłość.

Zachęcam Was do lektury i podzielenia się wrażeniami z nami.

Marta

Notatka na marginesie

Miłość daje siły… Opowiadanie

Witajcie,

To miejsce jest dla Was. To Wy macie tu pisać i podsyłać teksty.  I dziś właśnie opowiadanie dla Was od jednej z czytelniczek. Magdalena Łucja Anna Bocheńska przesłała oto takie opowiadanie:

Kamila ma 25 lat. Od kilku lat jest osobą niepełnosprawną. Kiedy miała 13 lat uległa poważnemu wypadkowi. Spadła z konia podczas wycieczki z Patrycją- przyjaciółką ze szkoły. Koń Kamili niefortunnie skoczył przez przeszkodę. Wskutek upadku dziewczyna jeździ na wózku.

Na początku była zła-nie chciała nikogo widzieć. Rodzice i Patrycja starali się ją wspierać. Mówili że jest silna,że da radę.może spełniać marzenia. Jednak dziewczyna coraz bardziej zamykała się w sobie,unikała znajomych,przestała wychodzić z domu. Ta dziewczyna,która uwielbiała konie i całymi dniami mogła być w stajni po wypadku przestała nawet tam się pojawiać. I wydawało się,że nie ma ratunku…aż pewnego dnia:

Siedząc na necie Kama znalazła ciekawe ogłoszenie:
– Jesteś osobą po wypadku? Straciłaś chęć do życia? Trauma po tragedii jest dla Ciebie za duża do udźwignięcia? Możemy Ci pomóc. Wypełnij ankietę,a obiecujemy,że dojdziesz do siebie. Specjalnie dla Ciebie ,,KARINO”.

Dziewczyna nie zastanawiając się długo napisała esemesa do Patrycji.
– Cześć Pati. Mogłabyś do mnie przyjść? Wiem, że byłam dla Ciebie nie miła i nie chciałam Cię widzieć,ale znalazłam coś w internecie i nie wiem co robić. Czekam -Kama.

Mijały godziny. Kamila próbowała zająć myśli,ale w głowie wciąż słyszała-wypełnij ankietę.
I co mi to da? Zapytała samą siebie. Napisałam do Patrycji, prosiłam o radę,ale nawet Przyjaciółka ma to gdzieś. Zdenerwowana podjechała wózkiem do komputera,włączyła gg i ….zaniemówiła. Na jej numerze pojawiła się nowa koperta od nieznajomego. Zaciekawiona włączyła i przeczytała początek :

– Cześć…Tu Dawid. Jestem bratem Patrycji. Wyjechała do babci na wieś, zostawiła telefon,  a ja mógłbym Ci pomóc w sprawie ulotki. Odpisz co Ty na to.

Kamila zastanowiła się przez chwilę po czym odpisała:
-Hej Dawid…Skąd wiesz o ulotce? Czyżbyś był na obozie Karino?
-Tak. Odpowiedział Dawid. Jednak na gg nie chcę o tym pisać. Spotkajmy się u Ciebie okej?
-Okej.17 może być? Dziewczyna była ciekawa o czym Dawid nie chce pisać przez internet.

Kiedy przyjechał Kamila była zaskoczona wyglądem chłopaka. Był przystojny,miał blond włosy i niebieskie oczy.

-Wybacz, że nie przywitam Cię na stojąco,ale jak widzisz nie mogę chodzić.
-Wiem. Patrycja mi mówiła…Pokażesz mi ulotkę?
-Oh… Jasne… Wejdź. Zaraz przyjadę tylko zrobię coś do picia.

Kiedy Dawid wszedł do pokoju -zatkało go.Wszędzie stały przyrządy do ćwiczeń. Usiadł na krześle i zastanawiał się czy powiedzieć dziewczynie o swoim wypadku z którego cudem uszedł.
Gdy usłyszał,że Kamila podjeżdża pod drzwi wstał,by jej otworzyć.

-Dzięki-odpowiedziała śmiało wpychając wózek do pokoju i podjeżdżając do stolika.
– Pomóc Ci? Zapytał, widząc,że dziewczyna próbuje podnieść tacę.
– Co? A… nie, dam radę.Kamila była wściekła,że tak trudno jej ustawić szklanki z herbatą na stole,który stał w zasięgu jej rąk. W końcu rozpłakała się.  Jestem do niczego. Nic mi się nie udaje, a Ty musisz to oglądać. Gdybym nie miała tego wypadku na koniu nie patrzyłbyś jak siedzę na tym głupim wózku i nie potrafię nawet postawić szklanki. Kamila płakała i płakała. Wreszcie Dawid podszedł wziął z jej rąk tacę, postawił na stole i przytulił dziewczynę. Kiedy trzymał ją w ramionach powiedział:
– Nie płacz…  Ja wiem, że cierpisz, że czujesz się źle,ale jeśli wyjedziesz na obóz to znajdziesz siły do życia.

Kamila odsunęła się od Dawida i powiedziała: Nie,nie pojadę, po co.. żeby robić z siebie pośmiewisko?

– Ale dlaczego nie chcesz jechać? Przecież nigdy tam nie byłaś…Nie wiesz jak tam jest.Jacy ludzie po przejściach tam są.
– A Ty pewnie wiesz! Kamila była już naprawdę zła.
– Tak… Byłem tam. Dawid zdecydował się powiedzieć Kamili o wypadku. Kiedy miałem 18 lat potrącił mnie pijany kierowca. Kiedy po pół roku cudem wyszedłem ze śpiączki nie chciałem żyć. Dla kogo? Sparaliżowany od pasa w dół. Patrycja znalazła ten obóz. Gdy przeczytałem co tam piszą zdecydowałem, że albo pojadę i będę walczył, albo przegram.
– I co zrobiłeś? pojechałeś? Kamila słuchała z zapartym tchem.
– Tak.pojechałem i… wygrałem. Dziś studiuję mechanikę. pomagam ludziom. Patrycja Cię potrzebuje.

Gdy Dawid wrócił do domu Kamila bardzo długo nie mogła zasnąć. Wreszcie wypełniła ulotkę i przed zaśnięciem prosiła Boga o cud.
Kiedy obudziła się następnego dnia mama przyniosła do Jej pokoju kopertę.
– Kochanie, do Ciebie z obozu Karino – powiesz mi co to jest?
-pomyślałam,że mogłabym wyjechać na jakiś czas. Znalazłam w internecie ten obóz-dla ludzi po wypadkach,po traumie. Patrycja i tak wróci we wrześniu a ja nie chcę całych wakacji spędzić w gapieniu w okno. Pojedzie ze mną Dawid.
-Dobrze… Jedź,poznaj nowych ludzi, zmierz siły i … Dawid dzwonił.
Na te ostatnie słowa Kamila prawie spadła z wózka.
-Dawid? Przecież … No tak. Miałam zadzwonić do Niego jak dostanę odpowiedź.

Dziewczyna popatrzyła na matkę, ale kobieta nie potrzebowała słów. Uśmiechając się, wyszła z pokoju córki i zamknęła drzwi. Kamila zadzwoniła do chłopaka. Odebrał po pierwszym sygnale.
– Cześć…gotowa do wyjazdu? Dawid był ciekawy jaką odpowiedź da mu dziewczyna. Kochał Ją i mimo,że jeszcze Jej tego nie wyznał miał dla Niej niespodziankę.
– Hej,tak jestem gotowa. Nawet nie mogę się doczekać. W środę mamy tam być. Przyjedziesz?

Kamila bardzo chciała podziękować Dawidowi że powiedział Jej o obozie. Dzięki Niemu zapragnęła jechać.
– Będę za pół godziny. Odpowiedział chłopak.

Kiedy wyszedł z domu zaszedł do jubilera. Ponieważ zbliżały się urodziny Kamili ,chciał by zapamietała je do końca życia.
Gdy wreszcie dotarł do domu ,Kamila była już spakowana i gotowa . Dawid wszedł i powiedział:
– Zanim wyjedziemy chcę,żebyś coś wiedziała… To ja będę Cię uczył na nowo jeździć i jeszcze jedno…Wyjął z kieszeni malutkie pudełeczko- uklęknął i powiedział: ,,Wyjdziesz za mnie?”

Kamila była w szoku. Kiedy otworzyła pudełeczko zobaczyła złoty pierścionek.
– Tak, wyjdę za Ciebie,a teraz jedźmy.

Obóz

Kiedy wyjeżdżali z Warszawy już jako narzeczeni Kamila tak mocno szczypała Dawida, że ten złapał Jej ręce i powiedział:
-Kochanie,wyluzuj dasz radę.
-tak,wiem.. tylko tak długo nie wychodziłam z domu,że nie mogę uwierzyć.. Zgodziłam się na wyjazd.

Podróż przebiegła szybko. Nim się obejrzeli byli na miejscu.
– Czas na nas- chodź- odpowiedział Dawid.
– Miejmy to za sobą. Odpowiedziała Kamila siadając na wózek. Prowadź;-)

Dawid złapał za rączki wózka i poszedł dobrze znaną drogą w stronę obozu.W dali ukazały się namioty i Kamila poważnie zaczęła się bać,ale całym sercem ufała narzeczonemu. Gdy podjechali bliżej młody chłopak, który rozbijał namiot odwrócił się do nich i pomachał ręką. Dawid podszedł i zagadnął:
-Hej Paweł-jak noga? Tylko on wiedział,że chłopak miał amputowaną nogę i wstawianą protezę,gdy u ciotki przygniótł go ciągnik.
-Hej Dawid. Z nogą okej. Czasem boli,ale da się żyć. Widzę, że mamy nowego uczestnika, kto to?
-Kamila, Przyjaciółka Patrycji i moja narzeczona. Miała wypadek na koniu i namówiłem Ją na ten obóz. Chciałem by się przekonała, że z kalectwem można żyć.
-Cześć Kama. Paweł podszedł do dziewczyny i uśmiechnął się. Wspaniale,że przyjechałaś.Tu znajdziesz siły do walki.
-Mam nadzieję,odpowiedziała Kamila coraz bardziej tęskniąc do siebie sprzed wypadku. Chciała walczyć o całkowitą sprawność ruchową.Wiedziała,że jeśli będzie ćwiczyć znów stanie na nogi.

-Dawid…czy jest tutaj jakaś stadnina? Spytała dziewczyna.Paweł i chłopak spojrzeli na Kamilę i odpowiedzieli:
-Tak,ale zobaczysz ją jutro. Dziś musisz się porządnie wyspać. Dziewczyna była wdzięczna za te słowa ,bo rzeczywiście-oczy same jej się zamykały więc nawet nie protestowała. Kiedy znaleźli się w pokoju Kamila marzyła o spaniu,ale wiedziała,że jeśli się położy do łóżka wróci koszmar,który odmienił jej życie.
Gdy nastał świt napisała esemesa do Dawida.
-Hej kochanie-nie spałam całą noc. Wyjeżdżam zobaczyć obóz-zobaczymy się niedługo.
Kiedy znalazła się na dworze usłyszała śmiech i rżenie koni. Zaciekawiona podjechała w stronę odgłosów i zobaczyła młodą dziewczynę z pięknym Arabem.
– Cześć… Zagadnęła nieznajomą. Mogę się dołączyć?
Zapytana dziewczyna odwróciła się i pomachała przyjaźnie ręką.
– Hej… Zapraszam. Jestem Maja a to Pielgrzym-  przedstawiła się. Jeździsz konno?

Kamili zrobiło się przykro,ale odpowiedział:
– Tak… To znaczy jeździłam, ale spadłam z konia skacząc przez przeszkodę.Mam sparaliżowane nogi.Lekarze nie dają mi nadziei,ale ja naprawdę chcę dosiąść znowu konia.
-Przykro mi … Odpowiedziała Maja,ale myślę,że marzenia się spełniają. Chodź- możesz pogłaskać Pielgrzyma.

Kamila dotknęła chrap konia i pogłaskała go delikatnie za uszami.W pewnym momencie powiedziała do nowo poznanej Przyjaciółki:
-Przytrzymaj konia. Chcę coś spróbować,ale mi nie pomagaj- proszę.

Maja zrobiła to o co poprosiła Przyjaciółka-przytrzymała Pielgrzyma a Kamila zablokowała wózek,złapała za uzdę i…wstała z wózka. Ból jaki poczuła sprawił,że o mało nie straciła przytomności,ale była uśmiechnięta. Kiedy po chwili popatrzyła w stronę drzew spostrzegła Dawida i już wiedziała,że jest gotowa by walczyć.

Każdego dnia Maja, Pielgrzym, Kamila i Dawid wychodzili na dwór. Dziewczyna robiła ogromne postępy była uparta-bolało,ale wstawała. W końcu wakacje dobiegły końca. Przed wyjazdem do domu Kama uparła się, by dosiąść konia-postanowiła,że będzie to koń Mai. Udało się. Była zakochana,szczęśliwa i zdrowa. Wózek nie był już potrzebny;-)
Gdy wreszcie po długich pożegnaniach wrócili do domu Kamila zadzwoniła z podwórka do mamy.
– HALO? MAMO? WRÓCILIŚMY- ZEJDŹ NA DÓŁ ,MAM NIESPODZIANKĘ. Dawid stał koło narzeczonej i uśmiechał się.
Gdy matka zeszła na dół ,dziewczyna już stała. Była uśmiechnięta.
-Kamilo…Ty…Ty chodzisz? Zapytała zaskoczona kobieta.
-Tak mamo- Chodzę i … Wychodzę za mąż za Dawida a w przyszłym roku wyjeżdżamy na obóz-będę uczyć dzieci wiary w siebie.

Tydzień później Kamila w białej sukni wkładała obrączkę na palec Dawida na której był grawer :,,Miłość daje siły we własne marzenia- Kocham Cię”.

 

Podoba się Wam? Co myślicie o tekście?

Czy naprawdę miłość pomaga w trudnych chwilach? Daje siłę do walki?

 

Chmurka tagów