Posts tagged ‘wsparcie’

Przedpremierowo „Uśpione marzenia”

Uśpione marzenia
Natalia A. Bieniek
Replika
Wydanie 1
Rok wydania: 2014
Wymiary: 130×200 mm
Liczba stron: 320
Oprawa: miękka + skrzydełka
Kategoria: literatura dla kobiet

Tuż przed premierą przeczytałyśmy: „Uśpione marzenia” Natalii A. Bieniek 🙂

Jakiś czas temu wydawnictwo Replika zgłosiło się do nas z propozycją przesłania nie wydanej jeszcze książki w formie elektronicznej. Przystałyśmy na to, jednak wolimy wersję papierową książek. Ten zapach, szelest kartek i to miłe uczucie gdy strona po stronie śledzi się dzieje bohaterów. (więcej…)

Reklamy

Kiedy jedna decyzja zmienia całe życie. O książce „Historia kotem się toczy”

„Historia kotem się toczy”

Renata L. Górska
Wydawnictwo REPLIKA
Rok wydania: 2013

Od kiedy w moje ręce trafiła pierwsza książka Renaty L. Górskiej jestem wielką fanką twórczości tej autorki i choć jej książki to obszerne tomiska pochłaniam je i zatracam się w świecie zawiłej fabuły, którą oferują mi te książki.

Podobnie jest z pozycją „Historia kotem się toczy”.
Historia rozpoczyna się w klimatycznym Krakowie, gdzie mieszka czterdziestokilkuletnia Ada Gawron. Boryka się ona z problemami finansowymi, które przysporzył jej nieżyjący już mąż, zostawiając ją dla młodszej kochanki z kredytem hipotecznym. Po tym nieudanym małżeństwie oprócz problemów zostały dwie córki, bliźniaczki, Wiktoria i Marianna. Ada stara się żyć w miarę zwyczajnie i spokojnie, ale pewnego dnia jej plany i poukładany tryb życia zostaje zakłócony przez wieści ze śląskiego Kasztelowa. Córki Ady informują ją, że Janina Gawron – matka Henryka jej byłego męża, złamała sobie szyjkę kości udowej, poślizgnąwszy się na schodkach prowadzących do jej domu. Kobieta po wyjściu ze szpitala będzie wymagała całodobowej opieki. Córki Ady chcą, aby to właśnie ona zajmowała się schorowaną starszą panią. Nie chodzi tu tylko o zdrowie Gawronowej, ale bardziej o dom, który Janina ma zamiar przepisać na tego, kto będzie o nią dbać do jej śmierci. Propozycja jest trudna do przyjęcia ze względu na niechęć obu kobiet względem siebie, ale też warta uwagi ze względu na korzyści dla dziewcząt.

I tak zaczyna się nowy rozdział życia Ady w małym miasteczku na Śląsku, pełne nowych doświadczeń, ale też próby szukania samej siebie…    (więcej…)

O alkoholizmie i współuzależnionych

Drodzy czytelnicy,

Dziś mamy dla Was ciekawą pozycję książkową, o której możecie przeczytać na zaczytajsie.pl .  Jest nią książka Marty Bocian autorka „Jedwabna pajęczyna. Dziennik współuzależnionej”.

Same niestety nie miałyśmy okazji jej czytać, jednak recenzja przedstawiona przez „aleksandre” pozwala nam sądzić, że ta pozycja to strzał w dziesiątkę. (więcej…)

Czytelniczka przekonuje: „Bóg nigdy nie mruga”

Dzień dobry,

I chyba się udało zachęcić „naszych” czytelników do pisania o nadziei. Kolejna propozycja od Państwa. Książka.
Pani Karolina Mucha przysłała do nas sympatyczny list oraz link do takiej oto recenzji:

Bóg nigdy nie mruga
Autor: Regina Brett
Wydawnictwo: Insignis

Ilu trzeba doświadczyć nieszczęść i cierpień, by zacząć cieszyć się życiem?

To zależy. Przede wszystkim od tego, jak bardzo lubimy użalać się nad sobą i karmić swoje poczucie krzywdy czy rozżalenie ciągłym narzekaniem. Jednak chyba każdego – nawet urodzonego pesymistę – można w końcu złamać, zmuszając go, by najpierw przyznał, że choć życie jest niesprawiedliwe, to i tak jest dobre, a następnie by nauczył się z niego korzystać. Takiego przekonania można przynajmniej nabrać po lekturze książki Bóg nigdy nie mruga Reginy Brett.

Amerykańska felietonistka kieruje do swych czytelników pięćdziesiąt lekcji, których główne przesłanie dość łatwo odczytać: warto żyć. A to, jak będzie wyglądał każdy nasz dzień, zależy przede wszystkim od nas samych – czyli od dokonywanych przez nas wyborów, od naszej wytrwałości i determinacji w realizacji wyznaczonych sobie celów oraz od wewnętrznego nastawienia, z jakim będziemy przyjmowali rzucane przez los wyzwania (niektórzy powiedzieliby: ciosy). Krótko mówiąc: możesz albo być szczęśliwy, albo zrozpaczony. Jedno i drugie wymaga tyle samo wysiłku, a wszystko zaczyna się od decyzji, by być szczęśliwym. Trąci banałem? Być może. Faktycznie, większość proponowanych tu tematów lekcji nie wyróżnia się oryginalnością, a już same ich tytuły przypominają setki innych poradnikowych zaleceń. Na przykład o tym, że jedyną osobą, która potrafi Cię uszczęśliwić, jesteś Ty sam – przynajmniej teoretycznie – wiedzą chyba wszyscy.

W dodatku nie bezzasadne wydaje się pytanie: dlaczego autorka przyjmuje na siebie rolę nauczycielki, udzielającej czytelnikom lekcji? Czego takiego dokonała, by zyskać prawo do pouczania innych, do mówienia im, jak należy postępować? Sprawa nie jest prosta. Regina Brett nie posiada stosownych tytułów naukowych – nie jest ani teologiem, ani etykiem, ani psychologiem czy terapeutą. Uważa natomiast, że jej własny los, kolejne walki z życiem i o życie nauczyły ją tak wiele, że warto te doświadczenia przekazywać innym. Dorastanie w trzynastoosobowej rodzinie, molestowanie, gwałt, samotne i młode macierzyństwo, późne małżeństwo oraz walka z rakiem to rzeczywiście całkiem spory bagaż, który niosącego go człowieka może wiele nauczyć. Na przykład tego, że Bóg nigdy nie daje nam więcej, niż potrafimy udźwignąć.

Warto jednak podkreślić, że Regina Brett nie ogranicza się do głoszenia popularnych, dobrze brzmiących haseł – w poszczególnych rozdziałach próbuje nadać im konkretny sens, uzasadnić ich słuszność w oparciu o przykłady z własnego życia (którym dzieli się z zadziwiającą niekiedy otwartością i szczerością) oraz o anegdoty dotyczące jej bliskich i znajomych – ludzi szczęśliwych, spełnionych, wykorzystujących każdy dzień w stu procentach. Ludzi potrafiących przyznać, że to, co ich spotyka, wynika nie z niedopatrzenia, lecz woli Bożej, bo przecież Bóg nigdy nie mruga. Głębokie przekonanie o słuszności tego stwierdzenia sprawia, że z poszczególnych tekstów obfitym strumieniem wypływają radość, optymizm i nadzieja, swym rwącym nurtem zagarniając wszystko po drodze – zarówno aktualne myśli, przeszłe doświadczenia, jak i plany na przyszłość czytelnika.

Bo przecież zawsze, mimo wszystko, warto żyć.

Recenzja ukazała się pierwotnie na granice.pl .

Czekamy na kolejne meile i komentarze, zarówno tu jak i na profilu FB akcji.

Notatka na marginesie

„List do nienarodzonego dziecka” pełny emocji

Witajcie,

Po wakacjach NASZA wspólna akcja rusza pełną parą. Zastanawiamy się co kryje się pod hasłem „książka z nadzieją”. To złożone hasło i tak naprawdę wszystko możemy pod nie polecić. Bo „książka” to słowa, a słowa to cytaty , teksty piosenek, osobiste przeżycia, konkretni ludzie… a Nadzieja? Co to takiego? To tęsknota za czymś co jest daleko, liczenie na coś, na kogoś, oczekiwanie spełnienia się czegoś pożądanego i ufność, że to się spełni, urzeczywistnią się marzenia…

Ten związek frazeologiczny można interpretować dowolnie i to od każdego z nas zależy co pod nim ukryjemy. Więc zapraszamy Was do pisania do nas…

Po długiej przerwie wracamy do publikowania naszych propozycji.

Dzięki wydawnictwu „Świat książki” miałyśmy przyjemność czytać książkę znakomitej dziennikarki i pisarki włoskiej Orianny Fallaci ” List do nienarodzonego dziecka”.
A oto i recenzja książki.

Autorka książki „List do nienarodzonego dziecka” Oriana Fallaci kojarzy nam się z polityką, wojną, terroryzmem, złem tego świata i wielkimi nazwiskami. Tym razem jednak zaskakuje swoją książkę poświęca macierzyństwu, ciąży i kobiecie czyli osobie której najbardziej dotyczy ten stan. Jednak trzeba podkreślić i pamiętać że bohaterka książki nie jest Fallaci. Czytając ją jednak odnosi się zupełnie inne wrażenie.

Książka skierowana jest głównie do kobiet, jednak ja uważam że powinni ją przeczytać wszyscy. Szczególnie Ci którym się wydaje że są nieomylni i wiedzą wszystko najlepiej. Ci którzy tworzą normy, którzy kierują się w życiu tylko zasadami religii, norm społecznych czy w końcu starają się stworzyć sobie wygodne życie nie bacząc na to za jaką cenę i krzywdę innych.

Książka jest pisana barwnym językiem. Autorka zastosowała formułę listów pisanych do nienarodzonego jeszcze dziecka. Listy, monologi są bardzo osobistym spotkaniem. Matka to prawdopodobnie młoda, zdolna, pnąca się po szczeblach kariery kobieta, na której barki spadła nieoczekiwana ciąża. Na ojca dziecka nie ma co liczyć a otoczenie nie popiera jej chęci urodzenia, wręcz nakłania ją do aborcji. Na stronach książki mamy huśtawkę emocji, radości, smutku. Pojawia się zwątpienie, niechęć, wątpliwości.
Opowiada mu o sprawach dotykającej ją samą – o wizycie u ginekologa i niezrozumieniu lekarza na informację że nie jest mężatką, o swoim złym samopoczuciu, wątpliwościach, czy powinna je urodzić i o aborcji:

Wiem, wciąż informuję bez litości o okrucieństwach świata, gdzie zamierzasz się pojawić, o wszystkich podłościach, które popełniamy, i mówię o sprawach zbyt dla ciebie skomplikowanych. Ale stopniowo dojrzewa we mnie pewność, że ty je rozumiesz, bo wiesz już wszystko.

Fallaci w „Liście do nienarodzonego dziecka” ukazała jak wiele trudnych myśli ma kobieta nosząca pod sercem nowe życie.   Z jednej strony mają postawione normy społeczne, normy państwa, kościoła. A z drugiej perspektywy trudnego życia i braku zrozumienia, bardzo często bez oparcia w kimś bliskim.“ Książka to przede wszystkim pochwała na cześć wolności każdej żywej istoty, jej pełnego prawa do decydowania o sobie, o swoim życiu i swojej śmierci. Wolności podejmowania (i ponoszenia konsekwencji) najważniejszych wyborów, nie patrząc przez pryzmat religii, płci, rodziny, panującego ustroju politycznego czy mody, ale spoglądając w głąb siebie i tego, czego naprawdę się pragnie i chce.

Autorka urzekła mnie łatwością mówienia o aborcji. Bo chodź mów o niej w  książce bardzo dużo, to nie popiera żadnej ze stron. Jednak nie udaję że jej nie ma czy też nie udaję że o niej nie myślą kobiety.
Pokazuje jak trudna jest to decyzja, ale tez uzmysławia nam że takie czyny maja miejsce na świecie. I bardzo często nie są podyktowane wygodnictwem czy też widzimisię kobiet…

Bohaterką może być każda kobieta. autorka, chyba celowo, nie nadała jej żadnego konkretnego wyglądu. Dzięki temu każda kobieta może się identyfikować z bohaterka. I zastanowić się co by zrobiła, jak zareagowała, co pomyślała. Dzięki temu książka staję się jakby osobistym pamiętnikiem bohaterki, a czytelniczki czuja się jakby zostały powierniczkami wątpliwości i obaw.

To pierwsza książka Fallaci którą przeczytałam, jestem pewna że nie ostatnia.

Autorki dziękują wydawnictwu „Świat Książki” za udostępnienie jej.

fallaci2

Notatka na marginesie

Jerzy Stuhr daje nadzieję w „Tak sobie myślę”

Witajcie po długiej przerwie,

Szukając książki do akcji „Książka z nadzieją” natrafiłam na pozycję naprawdę godną polecenia.

„Tak sobie myślę” to książka- wspomnienia. Aktora Jerzego Stuhra. Tak tego znanego i lubianego.
Gdy media obiegła informacja o tym że pan Jerzy zachorował zaczęto bardzo dużo o nim mówić. On jednak się nie odzywał, jego wypowiedzi były lakoniczne i krótkie. Z czasem coraz więcej i chętniej o tym mówił, wspierał fundację i przeróżne akcję…
Nikt się nie spodziewał że aktor zdecyduję się na tak odważny ruch jak wydanie książki opisującej to co czuł, myślał, robił w czasie gdy tak naprawdę walczył o życie…

Tą publikację w 100% mogę polecić jako książkę dającą wsparcie i pozwalającą poradzić sobie w czasie tego trudnego czasu, gdy nasze życie staję się wielką niewiadomą…

Autor pokazuje nam że pomimo tego że choroba spada na nas niezapowiedzianie i wywraca nasze życie do góry nogami , to nadal musimy starać się żyć w miarę normalnie. Może to być czas na podsumowanie tego co już przeżyliśmy, ale nie możemy zapominać o tym co jest tu i teraz. Więc w książce „Tak sobie myślę” mamy bardzo dużo odniesień do tego co się działo w kulturze, sztuce, polityce, filmie w czasie gdy była ona pisana.

W mojej recenzji przeczytacie Zaczytaj się

Jestem w pełni przekonana, że to książka niezwykła. Pokazuje nam walkę z chorobą człowieka, którego oglądaliśmy w telewizji, czytaliśmy o jego życiu w kolorowych gazetkach. Nagle stał się jednym z nas… Tak samo chory jak inni, tak samo wystraszony i przerażony tym co będzie. Myślałam, że w książce padnie fundamentalne pytanie, zadawane przez większość osób, które się dowiadują o chorobie. Dlaczego? Jednak ani razu ono nie pada. Bohater na pewno nie jest pogodzony z chorobą, jednak w książce nie ma żalu, ani jednego słowa skargi na to co go spotkało. Pozycja jest przepełniona nadzieją i wiarą w przyszłość.

Zachęcam Was do lektury i podzielenia się wrażeniami z nami.

Marta

Podaruj książki do biblioteki dwóch niepełnosprawnych…

TVP Lublin program „Zdarzenia”przedstawia wyjątkową historię. Dwóch niepełnosprawnych mężczyzn, którzy ratują sobie życie , zamieszkują razem i TWORZĄ BIBLIOTEKĘ. Redakcja TVP Lublin program „Zdarzenia” zbiera książki do biblioteki. Wszystkie, ale szczególny nacisk na książki o tematyce religijnej. Jeżeli chcecie wspomóc Andrzeja i Norberta , ich ideę -przynoście lub przysyłajcie książki na adres TVP Lublin, ul. Raabego 2, 20-030 Lublin. I koniecznie obejrzyjcie reportaż autorstwa Doroty Boczek. Historia porusza , ale jest bardzo optymistyczna….

http://www.tvp.pl/lublin/reportaze/zdarzenia-magazyn-reporterow/wideo/25-lutego-2013/10215443

Piękne? Tak bardzo…

Chmurka tagów