Archive for the ‘Listy’ Category

Czytelniczka Iwona proponuje Danielle Steel „Dziedzictwo”

Kolejna list od naszych czytelników. Iwona pisze:

Danielle Steel
„Dziedzictwo” 
Liczba stron: 302
Wydawnictwo: Amber

W życiu dane mi już było przeczytać kilka powieści tej autorki. To też z radością zabrałam się za lekturę kolejnej książki Danielle Steel. Szczerze, bardzo lubię te książki. Są to powieści obyczajowo -psychologiczne trzymające czytelnika cały czas w napięciu.

Główną bohaterką powieści jest Brigitte, która ma dobrą pracę, od lat też jest w szczęśliwym związku. Planuje założenie rodziny. Jednak jak grom z jasnego nieba przychodzi cios za ciosem i szczęśliwa dotąd dziewczyna traci wszystko. (więcej…)

Reklamy
Notatka na marginesie

„Tylko człowiek człowiekowi potrzebny jest do szczęścia”

Kolejna czytelniczka pisze… Iwona napisała długi list. Jednak tym razem nie jest to opis i wskazanie kolejnej książki. Jest to długi list o samotności, przyjaźni, braku zrozumienia… I o niepełnosprawności z którą dziewczyna boryka się od lat. Pisze bardzo wiele o braku akceptacji, zrozumienia. Przez list przemawia wiele smutku i żalu, ale jest też wiele mądrych słów nad którymi warto się zastanowić

„Tylko człowiek człowiekowi potrzebny jest do szczęścia”

Będąc samym, nie czujemy się tak naprawdę szczęśliwi. Po jakimś czasie zaczynamy się nudzić, myśleć, o niekoniecznie pozytywnych rzeczach, psuje nam się nastrój, jest nie tak, jak powinno być. Owszem, samotność jest dobra przez kilka godzin – kiedy chcemy odpocząć od zgiełku i problemów tego świata, popracować, poczytać, czy też posłuchać głośnej muzyki. (więcej…)

„Papusza”- o trudnym życiu i trudnych wyborach romskiej pisarki..

Drodzy czytelnicy,

Dziś propozycja którą przesłała czytelniczka z Krakowa- Yenni. Fragment jej recenzji ukazał się w czasopiśmie specjalistycznym „Press”.

DATA PREMIERY: 14.08.2013
Fotografia na okładce © Agnieszka Traczewska

Papusza po cygańsku znaczy lalka. Ten przydomek nadano Bronisławie Wajs już we wczesnej młodości, ze względu na jej wielką urodę. Ale jak wynika z książki Angeliki Kuźniak, nie tylko uroda była jej wyjątkowym darem. Papusza miała duszę poetki…
Książka ma charakter retrospekcji – poznajemy Papuszę, gdy opowiada o śmierci męża. Potem razem z nią wspominamy lata młodości, pierwszą miłość i twarde reguły cygańskiego życia, w którym żona musi być posłuszna mężowi. W tej historii cygańska poetka balansuje na krawędzi dwóch światów – cygańskiego i świata gadzi. Jest niewątpliwie Cyganką z krwi i
kości – jej domem jest las i droga, wędrowanie z taborem to dla niej normalne, szczęśliwe życie. A jednocześnie ciągnie ją do wiedzy, edukacji, naszej literatury… Czy słusznie zrobił Ficowski „wyciągając” Papuszę na światło dzienne? Na to pytanie nie znajdziemy jednoznacznej odpowiedzi, choć poznamy cały proces „odkrywania” Papuszy.

Widać jak krok po kroku nieznana szerszemu społeczeństwu Cyganka stała się w końcu członkinią Związku Literatów Polskich. Nie zabiegała o te honory, wręcz od nich stroniła (zaproszenia na oficjalne uroczystości przyjmowała zawsze ze zdziwieniem – nie czuła się godna takiego wywyższenia) – a jednak ksiąska Jerzego Ficowskiego Cyganie polscy
rozsławiła ją wśród gadziów i, niestety, wśród Cyganów. Wtedy została sama. Współplemieńcy ją odrzucili

(Przez pięćset lat nie znalazł się pies, co by zdradził cygańskie sekrety, aż dopiero dziś.),

a dla gadziów wciąż była Cyganką kradnącą kury i wyłudzającą pieniądze za wróżby. Jej życie miało dwie części. Pierwsza przed publikacją książki Ficowskiego, kiedy jej bracia-Cyganie byli dumni z poetki w taborze:

Jak ona pięknie układa z głowy pieśni, to świat jest mały przed nimi.

A druga – po ukazaniu się publikacji Ficowskiego, kiedy wysłannicy taborów wpadli do mieszkania Papuszy w Żaganiu, grożąc jej linczem.

Z kart Papuszy spogląda na nas najpierw młoda dziewczyna, potem dojrzała kobieta, w końcu
– zgarbiona pod ciężarem życiowych trosk staruszka, przez cały czas tak samo dumna i honorowa. Poznajemy fragmenty jej korespondencji z Ficowskim i Tuwimem (który był Papuszą oczarowany i niejednokrotnie spieszył jej z pomocą, wspierając swoim autorytetem) z zachowaniem oryginalnej pisowni, czytamy wiersze i gile (piosenki). Obok utworów sławiących piękno leśnej przyrody są tu mroczne wspomnienia z okresu wojny i gorzkie słowa pod adresem zmieniającej się rzeczywistości (akcja osiedleńcza wędrujących taborów):

A starzy Cyganie i Cyganki płaczą (…)
Mają serca jak kamienie.
W lesie wyrosły i skamieniały.

Kim więc była Papusza? Silną kobietą o wrażliwej duszy, która do końca walczyła z przeciwnościami losu. I przede wszystkim – była Polką. Bo jak sama mówiła na jednej z nagranych taśm:

(…)mnie tak powiedzieć, dla Polki, która urodziła się w górach mazurskich w Polsce, nie poza granicami?! Gdzież ja mam inny kraj?!

Pod koniec życia zaczęła mieć wątpliwości, co do słuszności swoich wyborów:

Na co mi wierszy moje? Na co mi to wszystko? Gdybym ja głupia nie nauczyła się pisać, byłabym szczęśliwa.

Książka Angeliki Kuźniak ich nie rozwiewa, ale pokazuje nam, że dzięki Bronisławie Wajs polska literatura zyskała nowe elementy a cygańska kultura odsłoniła nieco swoich tajemnic.

Obrazek

Kamienie na Szaniec- Książką z nadzieją?

Witajcie,

Dziś chcemy wam zaprezentować książkę, a dokładniej recenzję lektury szkolnej „Kamienie na Szaniec”..
Zwykła książka, lektura… Czy pomyśleliście o niej jako o książce niosącej nadzieję? A jednak okazuje się że tak. Zobaczcie co o niej pisze Basia-Loren:

„Kamienie na szaniec” – przemyślenia

„Lecz wy, coście mnie znali, w podaniach przekażcie, żem dla ojczyzny sterał moje lata młode;
A póki okręt walczył – siedziałem na maszcie, a gdy tonął – z okrętem poszedłem pod wodę.

Dla mnie utwór „Kamienie na szaniec” opowiada o czymś niezwykłym, co w tych czasach XXI wieku nie jest już spotykane. Przyjaźń, odwaga, pomysłowość, bezgraniczne zaufanie,poświęcenie w imię swojego Kraju.

Bohaterami książki są młodzi mężczyźni, można by napisać że jeszcze chłopcy którzy dopiero wchodzą w wiek dorosły, lecz mimo to wykazują na wszelkie sposoby swą dojrzałość, choć nie zawsze. Ponieważ nikt nie jest idealny i każdy czasem daje ponieść się emocją. W wypadku tych bohaterów zdarzało się to jednak rzadko. Autor opisuje losy Alka, Zośki, Rudego i wielu innych ludzi, którzy biorą udział w walce przeciw hitlerowskiej okupacji Warszawy. Chłopcy odznaczają się wyjątkowym bohaterstwem. Chwytając za broń z całych sił chcieli służyć ojczyźnie, byli świadomi i w pełni zdawali sobie sprawę, z tego że za tę służbę mogą przypłacić własnym życiem, ale wcale się tym nie przejmowali. Nie każdy jest w stanie pojąć to co kierowało tymi chłopcami, ale wystarczy wyobrazić sobie coś co my kochamy i pomyśleć sobie że bohaterowie książki kochali tak samo mocno swoją ojczyznę. Podziw dla nich jest tym większy, że pomimo trudnych warunków mieszkalnych, służby w Małym Sabotażu (później Szarych Szeregach) i wykonywaniu prac dorywczych chłopcy dalej kształcą się, myślą o swojej przyszłości. I jeszcze ciągła praca nad swym charakterem. Wciąż dążyli do postawionego sobie wcześniej celu, zwalczali swoje wady i pomnażali zalety. Uważam że to piękna książka która jeszcze wielu ludziom uświadomi to co jest w życiu ważne. Nigdy nie byłam patriotką, a teraz po poznaniu tej historii ciesze się że pochodzę z Polski ( tak dla mnie to też dziwne o_o). Smutne jest tylko to że w Polsce jest coraz mniej taki ludzi, a są oni nie wątpliwie skarbem. Tak naprawdę uważam że nie da się opisać ( a może ja po prostu nie umiem) tego co Rudy, Alek i Zośka zrobili dla Polski więc już nic więcej nie napisze. Chyba nie potrafię.

„Lecz zaklinam, niech żywi nie tracą nadziei. A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei, jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec”

Recenzja Basi- Loren, 15 lat

Co sądzicie o tej recenzji?

Czytelnik Tomek proponuje: Oskar i Pani Róża, Moja lewa stopa i Alchemik

Witamy,

Trwają prace nad rozpropagowaniem akcji. Powstał profil na FB (niestety jeszcze nie wiemy jak dodać odpowiednie okienko tu…)

A dziś kolejne propozycję. Tomek  w swoim mejlu pisze że nie potrafi pisać recenzji. Dlatego też poprosiłyśmy aby nam napisał chodź kilka słów uzasadnienia. I czytelników bloga też do tego zachęcamy. To nie muszą być długie recenzję czy też listy. Wystarczy kilka słów. My czekamy…

A teraz propozycję  Tomka:
-Oskar i Pani Róża, – wyciska łzy, by każdemu Czytelnikowi – bez względu na wszystko – chciało się żyć, mieć plany i marzenia.
-Moja lewa stopa(biografia),- to świadectwo, że zawsze  jest na nie nadzieja…
-Alchemik, – podpowiada, że trzeba tylko bardzo chcieć, by jej nie stracić.

Czekamy na kolejne listy, komentarze. Zapraszamy na FB- wystarczy wpisać w wyszukiwarkę hasło Książka z nadzieją.

„Problem cierpienia” Clive’a Staplesa Lewisa

Kolejny list…

”  Książka „Problem cierpienia” Clive’a Staplesa Lewisa trafiła w moje ręce w momencie,gdy zastanawiałam się już kolejny miesiąc nad sensem cierpienia. Od jakiegoś czasu piszę recenzje dla jednego z portali chrześcijańskich i w pewnym momencie dostałam za zadanie napisać recenzję właśnie tego dzieła.

Spodziewałam się długiego wywodu na temat tego, jak trudno jest cierpieć, przejść do porządku dziennego nad niespełnionymi oczekiwaniami czy marzeniami, jak ciężko się żyje z takim ciężarem. Jednym słowem – potwierdzenia wszystkich moich niewesołych przemyśleń i martyrologii.

Tym bardziej zaskoczyło mnie podejście autora, który sam został ciężko doświadczony– brał udział w II Wojnie Światowej (po której zresztą stracił wiarę), a niecałe dwa i pół roku po ślubie zmarła jego żona, którą bardzo kochał.Obiektywnie patrząc wystarczające powody do załamania się.

Pomimo iż sam autor podkreśla, że słowa zapisane na stronicach książki i jego rzeczywiste postępowanie różni się – nie zmniejsza to prawdziwości myśli w niej zawartych.

Zatem rozpoczynając lekturę szukałam tam potwierdzenia słuszności swojego cierpienia.Odkąd skończyła się moja ostatnia relacja z mężczyzną minął już ponad rok. Cały czas liczę dni, które upłynęły od tamtej chwili. Nie jestem uzależniona – po prostu brakuje mi obecności takiej osoby i wsparcia, wymiany myśli. Ponad rok również trwają moje perypetie zdrowotne, których owocem w pewnym momencie były słowa „ma Pani raka”. Guza już nie ma, ale leczenie jest. I badania,wchodzące klinem w moje codzienne życie.

I nagle trafia w moje ręce książka, która idealnie tłumaczy istotę cierpienia. Nie znajdzie się w niej sloganów typu „cierpienie ma sens” czy „Bóg Ci pokazuje, że Cię kocha”. Jest proste, dotykające istoty rzeczy wytłumaczenie –dlaczego tak.

Wspomniane„slogany” mają za sobą wielką treść, lecz człowiek cierpiący raczej nie chce słuchać czegoś, co trzeba przyjąć na wiarę. Chce wiedzieć, dlaczego. Lewis nie odpowie nam wprost, ale jego słowa na pewno dadzą pole do przemyśleń. Nie trzeba wiedzieć konkretnie, dlaczego w moim życiu jest tak, a nie inaczej.Znajomość samego mechanizmu cierpienia wystarczy, by zaakceptować to, co przychodzi.

Dla mnie niesamowitą siłą tej książki jest zajmujący chyba jej połowę wywód,dlaczego cierpienie jest znakiem Miłości Boga. Najpiękniejsza myśl, która wciąż trzyma mnie przy zdrowych zmysłach, to ta: Bóg wie, że jesteśmy stworzeni do czegoś więcej. Człowiek, gdy jest mu dobrze, chce się zamknąć w sobie i stanąć w miejscu – gdyż jest dobrze. A Bóg mówi tak – owszem, jest dobrze, ale może być lepiej. Jesteś stworzony do czegoś więcej niż „dobrze”. Niż to ziemskie„jest dobrze”.

Na koniec myśl dla tych, którym się wydaje, że Bóg nas nie słyszy, ale nawet jeśli słyszy to milczy. „W naszych przyjemnościach Bóg zwraca się do nas szeptem, w naszym sumieniu przemawia zwykłym głosem, w naszym cierpieniu – krzyczy do nas;cierpienie to Jego megafon, który służy do obudzenia głuchego świata.” Może wydaje się nam, że my już nie jesteśmy głusi. Zaufajmy. Po drugiej stronie okaże się, że krzyk Boga był nam bardzo, bardzo potrzebny.

Natalia Świt

Kolejne propozycje

Witajcie,

Oto i kolejne propozycje, dziś od dziennikarki jednego z serwisów dziennikarstwa obywatelskiego, Agnieszki Maciejewskiej:

„Chciałam Wam pogratulować pomysłu i tej akcji „Książka z nadzieją”. Dzięki tej akcji można dowiedzieć się o wielu ciekawych książkach, o których wcześniej może nie mieliśmy pojęcia. Ja ze swej strony chciałam Wam zaproponować dwa tytułu: 1. „Spotkamy się kiedyś w moim raju” – jest to historia dziewczyny umierającej na raka. Polecam gorąco. Książka w świetny sposób uczy pokory i pokazuje,że warto cieszyć się z małych rzeczy. Druga książka to „Ono” autorstwa Doroty Terakowskiej. Myślę,że te dwie pozycje warto przeczytać”.

Bardzo dziękujemy i czekamy na kolejne. A może macie jakieś spostrzeżenia dotyczące tych propozycji? Piszcie komentarze i wiadomości! Czekamy!

Chmurka tagów