Archive for Wrzesień, 2012

Wobec aniołów psalm zaśpiewam Panu

Anioły. Istoty, które nie posiadają ciała i już dawno temu miały szansę opowiedzieć się czy to po stronie Boga, czy po stronie Szatana. Zrobiły to raz, ostatecznie. Te, które wybrały Boga, trwają przed Jego obliczem, karmią Jego miłością… i zazdroszczą człowiekowi tego, że może cierpieć oraz przystępować do Komunii Świętej.

Do refleksji nad aniołami i nad życiem skłonił mnie dzisiejszy psalm (Ps 138,1-5). Już sam refren mówi o nastroju towarzyszącym jego autorowi: „Wobec aniołów psalm zaśpiewam Panu”. Wobec aniołów, czyli tych, którzy na co dzień bezpośrednio i, można rzec, „namacalnie” komunikują się z Bogiem.

Psalm ten jest jednym z psalmów pozytywnie podsumowujących doświadczenia śpiewającego.

„Będę Cię sławił, Panie, z całego serca,
bo usłyszałeś słowa ust moich,
Będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów,
pokłon Ci oddam w Twoim świętym przybytku.

I będę sławił Twe imię za łaskę Twoją i wierność,
bo ponad wszystko wywyższyłeś Twoje imię i obietnice.
Wysłuchałeś mnie, kiedy Cię wzywałem,
pomnożyłeś moc mojej duszy.

Wszyscy królowie ziemi będą dziękować Tobie, Panie,
gdy usłyszą słowa ust Twoich,
i będą opiewać drogi Pana:
„Zaprawdę, chwała Pana jest wielka”.”

Człowiek, który był w trudnej sytuacji, jakichś ciemnościach, chwali Boga za to, że ten go usłyszał i wysłuchał, pomógł. Jednak ta pomoc przekroczyła najśmielsze oczekiwania autora. Jeśli inni maja o tym usłyszeć i również wychwalać Boga sprawa musi być znacząca. W końcu jeśli ktoś cieszy się z byle czego raczej nie jesteśmy skłonni cieszyć się razem z nim. Skoro jednak ci królowie mają „opiewać drogi Pana” musiało się stać coś naprawdę mocnego. Coś, co nie tylko dla autora, ale i dla innych stanowi znaczący punkt odniesienia.

Skoro wysłuchał autora, czemu ma i mnie nie wysłuchać, myślę sobie. I podobnie zaskoczyć. Z takimi niespodziankami jest tak, że do samego końca nie można ich przewidzieć. Do ostatniej możliwej chwili życie przypomina poligon, tudzież przydomowy ogródek w czasie zmian. A potem człowiek budzi się pewnego dnia i nagle widzi piękny ogród. Znikają narzędzia ogrodnicze, a wszystko jest ładnie posadzone. Prawie jak w amerykańskim serialu, w którym twórcy odbudowują domy w tydzień.

Chwilę miłego zaskoczenia, po której następuje gorliwe uwielbienie Boga, poprzedzają tygodnie, miesiące, czasem lata cierpienia. Trudności. Ciemności. Czas, w którym człowiek mocuje się niejako z Bogiem. On daje łaski, człowiek zaś niejako w odpowiedzi na te łaski pracuje nad sobą, rozwija się duchowo, stara się wyjść ponad swoje ograniczenia. W pewnym momencie, gdy traci siły i wiarę, zostaje mu modlitwa i praca. Wytrwałe trwanie przy Bogu oraz codzienny wysiłek, by zmieniać się, by nie zmarnować czasu próby, przy okazji zaś normalnie funkcjonować.

Jest wiele sytuacji w życiu, w których można „spasować”. Kiedy ktoś traktuje nas nieuczciwie, można zrezygnować z warunków, które nam narzuca i wycofać się z biznesu. Można zmienić pracę, zerwać kontakty, wyprowadzić się z domu, a przynajmniej nie rozmawiać i nocować jak często się da poza domem. Jest wiele rozwiązań w wielu sytuacjach, jednak są takie, które wymagają trwania.

Ja jeszcze jestem na etapie trudności. Co dla mnie najsmutniejsze, nie mogę od nich uciec, wycofać się. Nie mam jak. Mogę oczywiście zlekceważyć rady lekarzy i zrezygnować z leczenia, które sprawia mi wiele psychicznego bólu i dyskomfortu. Mogę. Tylko, że nie byłoby to najrozsądniejsze. Grozi powtórką. Proste. Więc dalej trwam.

Ten fragment Pisma Świętego przypomina mi o tym, że mogę mieć nadzieję na to, że niedługo będę śpiewać równie radosne słowa. Że i w moim wypadku możliwa jest tak radykalnie pozytywna zmiana w życiu.

***

Aniołowie też nam pomagają na tej trasie. Śmiem twierdzić, że bez ich troski, przez którą objawia się Boża troska, byśmy daleko nie zajechali. Ja niestety – z przykrością o tym piszę – o moim Aniele Stróżu przypominam sobie zwykle, jak mam biznes do niego. Wierzę jednak, że nie jest na mnie za to aż tak zły. W końcu trudno jest pamiętać o kimś, kogo rola jest cicha i niepozorna, kogo nie widzi się fizycznie, oczami, na co dzień. Tym bardziej, że anioły mają nas prowadzić do Boga – to On jest w tym wszystkim najważniejszy.

Dobrze jednak, że mają one swoje święto. Dzięki temu możemy sobie o nich przypomnieć. I pobyć choć jeden dzień w świadomości bycia razem.

Reklamy

W stronę klatki

Witajcie,
Ostatnio po głowach coś nam chodziło że może warto na naszym blogu o tym co daje siłę i nadzieję umieszczać prócz książek i sentencji- teksty piosenek. Co wy na to to chyba dobry pomysł jest?

Na pierwszy ogień utwór  „Pacing the Cage” Bruce Cockburn

Sunset is an angel weeping
Holding out a bloody sword
No matter how I squint I cannot
Make out what it’s pointing toward
Sometimes you feel like you live too long
Days drip slowly on the page
You catch yourself
Pacing the cage

Zachód słońca to płaczący anioł
który dzierży krwawy miecz
Wypatruję go uważnie; jednak wciąż nie mogę
odkryć, na co wskazuje
Kolejne dni powoli skapują na stronę
Łapiesz się na tym
że Twoje kroki prowadzą do klatki

I’ve proven who I am so many times
The magnetic strip’s worn thin
And each time I was someone else
And every one was taken in
Hours chatter in high places
Stir up eddies in the dust of rage
Set me to pacing the cage

Tyle razy udowodniłam już, kim jestem
Znoszony pasek magnetyczny jest już cienki
Za każdym razem gdy byłam kimś innym
I wszyscy dawali się zwieść
Godziny lekkich rozmów na wysokościach
Wiry wzniecone w kurzu wściekłości
Sprawiają, że moje kroki prowadzą do klatki

I never knew what you all wanted
So I gave you everything
All that I could pillage
All the spells that I could sing
It’s as if the thing were written
In the constitution of the age
Sooner or later you’ll wind up
Pacing the cage

Nigdy nie wiedziałam, czego wy wszyscy chcieliście
Więc dałam wam wszystko
Wszystko, co mogłam skraść
Wszystkie zaklęcia, które mogłam wyśpiewać
Jakby ich istota została zapisana
Z racji wieku
Prędzej czy później skończysz
Podążając w stronę klatki

Sometimes the best map will not guide you
You can’t see what’s round the bend
Sometimes the road leads through dark places
Sometimes the darkness is your friend
Today these eyes scan bleached-out land
For the coming of the outbound stage.
Pacing the cage.
Pacing the cage.

Czasem nawet najlepsza mapa prowadzi donikąd
Nie widzisz, co jest tuż za zakrętem
Czasem droga prowadzi przez mroczne miejsca
Czasem mrokiem jest twój przyjaciel
Dziś te oczy przyglądają się wypłowiałej ziemi
Nadejściu stanu odejścia i ucieczki
Podążając w stronę klatki
Podążając w stronę klatki

Trudny bardzo tekst.

W stronę klatki…

Zamyślona” w przeciwnościach losu

Z recenzji „Dawno nie płakałam przy książce, tak ja podczas czytania „Zmyślonej”… Zarówno ze wzruszenia, ze smutku jak i z radości. Polecam wszystkim z czystym serca i wiem, że to na pewno nie ostatnia książka pani Michalak, z którą zamierzam się zapoznać.” – tak właśnie napisała osoba ukrywająca się pod nickiem Natasha92 o książce „Zamyślona” Katarzyny Michalak.
Same jeszcze nie miałyśmy przyjemności zapoznać się z tą lekturą ale jak wynika z recenzji jest ona warta polecenia, gdyż uczy tego aby nigdy się nie poddawać mimo przeciwności losu.

„Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.”

Chmurka tagów