Archive for Luty, 2012

Szlakiem poezji Księdza Jana Twardowskiego

Witajcie,

Wpisy Natalii Świt bardzo się Wam spodobały. W podobnym tonie o twórczości księdza Twardowskiego pisze Iwa. Tekst ten pierwotnie ukazał się w serwisie dziennikarstwa obywatelskiego wiadomosci24.pl.

Iwa pisze tak:

Kiedyś miałam napisać o mojej książce z nadzieją, długo się zastanawiałam, bo sporo ich w życiu przeczytałam. Jednakże wybrałam ogólnie poezję Księdza Jana Twardowskiego. Później wiele się zastanawiałam, czego owocem jest ten artykuł.

Bardzo lubię czytać poezję, jednak od zawsze uważam, że tomik z wierszami, to nie jest książka do przeczytania jednym tchem. Kiedy mam nastrój, czas, poczucie, że chcę marzyć, porozmyślać to sięgam po wiersze. Dobra poezja, to tak jak syte jedzenie, nie można jej przeczytać dużo – wiersz, kilka wierszy, lub nawet wersów i wystarczy, by nasycić duszę. Kiedyś w prezencie dostałam tomki poezji Księdza Jana Twardowskiego. Małolata wtedy byłam, więc wrzuciłam w kąt i się nim nie interesowałam.
Lecz po jakimś czasie, kiedy to zaczęłam wczytywać się w różne wiersze – polubiłam bardzo poezję Księdza Jana. Bardzo dobrze się czuję, czytając i rozważając nad jego wierszami.
Poeta pisze o wszystkim, co dotyczy ludzkiego życia. Nie boi się pisać o złu, smutku, ale w każdym z wierszy zawsze też traktuje o miłości do ludzi i do Boga A skoro jest miłość i Bóg to i jest nadzieja.
Ja owszem jestem praktykującą katoliczką i wszelką nadzieję czy to na lepsze jutro, czy w złej doli pokładam w Bogu. Wiem, że są też inne wyznania, ale przecież tak naprawdę jest jeden Bóg, do którego modlimy się z nadzieją o wysłuchanie i spełnienie naszych próśb ale też o wybaczenie grzechów.

„Nie płacz w liście
Nie mów, że los ciebie kopnął
Ne ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
Kiedy Bóg drzwi zamyka – otwiera okno…

Tutaj właśnie wyraźnie można zauważyć, że poeta pisze o nadziei, pociesza, że zawsze z każdej sytuacji jest jakieś wyjście, że zawsze znajdzie się jakiś klucz, którym można sprawę rozwiązać. Po za tym ostrzega, że życie nie jest takie proste, że często szczęście rodzi się po drobnych nieszczęściach, że zawsze jest nadzieja!
Jak już wspomniałam bardzo często w wierszach księdza Jana poruszany jest temat miłości, czystego i pięknego uczucia do Pana Boga.

„Boże
Boże którego nie widzę
A kiedyś zobaczę
Przychodzę bezrobotny
Przystaję w ogonku
I proszę Cię o miłość jak o ciężką pracę”

I jeszcze jeden:

„…A Bóg
chodzi jak po Tatrach w niebie
tak wszechmogący, że nie stworzył siebie”

Jak już wspomniałam poezja Księdza Jana Twardowskiego traktuje o wielu sferach naszego życia. Jednak o wielu poważnych sprawach potrafi pisać w pogodny, nawet w komiczny sposób.

„Nie martw się
Nie martw się
….
magistrze, doktorze, głuptasku
nie martw się o Boga
ale o siebie”

Podam jeszcze jeden wiersz z tego gatunku:

„…
człapię po świecie jak ciężki słoń
tak duży, że nic nie rozumiem
myślę jak uklęknąć
i nie zadrzeć nosa do góry
a życie nasze jednakowo
niespokojne i malutkie”

Przez każdy z wierszy Księdza Jana przebija miłość do Boga i do człowieka. Szczególnie w tym:

„Jest jeszcze taka miłość
ślepa bo widoczna
jak szczęśliwe nieszczęście
pół radość pół rozpacz
ile to trzeba wierzyć
milczeć cierpieć nie pytać
skakać jak osioł do skrzynki pocztowej
by dostać nic
za wszystko …”

Nie potrafię tu wymienić wszystkiego, co zawarte w wierszach tego poety, wiem jednak, że pisał o o miłości do Boga i o miłości do ludzi. Sporo jeszcze pięknych słów napisał Ksiądz Jan, które mogłabym przytoczyć. Jednak poeta w swoich wierszach nie zapominał o tym, co nas czeka kiedy nadejdzie kres naszego życia.

Często przestrzegał nas przed końcem, prosił abyśmy byli dobrymi ludźmi, aby kiedyś, kiedy już nas nie będzie coś po nas pozostało i to nie chodzi o dobra materialne, bo te zostaną. Jednak nie one są najważniejsze, lecz wspomnienia o nas – kim byliśmy i co dobrego zrobiliśmy dla potomności. O tym bardzo wyraźnie mówi wiersz:

„Spieszmy się
Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego.

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny

spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnia czy ostatnia pierwsza.”

Tym smutnym akcentem kończę spacer szlakami poezji Księdza Jana Twardowskiego. Jednakże myślę sobie, że tak naprawdę to oprócz smutku jest też nadzieja, ponieważ wg Biblii, śmierć nie jest końcem, lecz bramą do życia wiecznego, lepszego. Wiemy też, że TAM u Pana kiedyś wszyscy się spotkamy i będziemy szczęśliwi.

Źródła:
http://wpk.p.lodz.pl/~sebekmez/t/spis.html
http://agaludka.republika.pl/twardowski.html
http://www.poezjaa.info/index.php?p=2&a=2&u=40
http://www.frida.alleluja.pl/tekst.php?numer=14861

Odnośnik do artykułu: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/szlakiem_poezji_ksiedza_jana_twardowskiego_226049-1–1-d.html

„68 pokojów” Marianne Malone

Witajcie,

 

Przypominamy Wam że w portalu społecznościowym Facebook nasza akcja ma swój profil. I właśnie z tego profilu pochodzi wpis- recenzja kolejnej książki „68 pokojów” Marianne Malone autorstwa Yenni- Marysi, czyli jednej z członkiń naszego profilu.

Marysia pisze tak o książce:

„„68 pokojów” Marianne Malone to magiczna opowieść o przyjaźni, przygodzie i marzeniach, które snujemy jako dzieci i które blakną w naszej pamięci, gdy dorastamy, ale w pewnych szczególnych sytuacjach można je odświeżyć.

Pokoje Pani Thorne to przepiękna wystawa miniaturowych wnętrz, o wysokim stopniu realizmu. Główna bohaterka historii, Ruthie, jest zafascynowana ekspozycją, oglądając ją po raz pierwszy. Bez końca podziwia wykwintne francuskie wnętrza z początków XIX wieku, jest również zachwycona domami pierwszych osadników amerykańskich. Marzy, by jak Alicja zmniejszyć się i zwiedzić te kunsztowne wnętrza. Ciąg zbiegów okoliczności sprawia, że do jej rąk trafia magiczny klucz i Ruthie może spełnić swoje pragnienia. Nie sama, lecz ze swoim najlepszym kolegą, Jackiem. Może nie wszystkie ich poczynania wydają się godne naśladowania (okłamują rodziców, by zostać na noc w pustym muzeum), ale dzięki swojej determinacji i pomysłowości przeżywają wiele przygód w różnych epokach w ciągu zaledwie tej jednej nocy. Przy okazji udaje im się zmienić losy pewnej młodej Francuzki, zainteresować zjawiskiem elektryczności przyszłego amerykańskiego wynalazcę…

Oprócz tej magii miniaturowego świata w powieści znajdziemy też problemy dnia codziennego: Jackowi i jego mamie grozi eksmisja a pewien znany fotografik nie może dojść do siebie po tragedii rodzinnej. Jednak wszystkie te trudności udaje się naszym bohaterom pokonać i w rezultacie mamy szczęśliwe zakończenie. Czy to jednak na pewno koniec magii działającej w tych miniaturowych wnętrzach? Przecież w każdej chwili ktoś inny może znaleźć czarodziejski klucz…”

Piękna opowieść, prawda?

 

Czekamy na Wasze propozycje książek, cytatów, spostrzeżeń… I wszystkiego co Waszym zdaniem daje nadzieję.

 

Miłość jest…

Choć walentynki są już za nami, przyjrzymy się miłości. Może nawet lepiej, że dopiero teraz, gdy opadły już emocje, a i szał na pączki powoli wygasa, ponieważ miłość, o której będziemy dziś czytać, to nie emocje, tylko rzeczywistość. Czasem szara i trudna, innym razem piękna i kolorowa, ale rzeczywistość.

„Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.” (1 Kor 13, 1-3)

Kto nie chciałby się zakochać? Kto nie chciałby poczuć, że jest dla kogoś ważny, najważniejszy na świecie? Ale miłość to nie tylko takie przyjemne myśli w głowie i uczucia. To jest też poczucie, że jesteśmy komuś potrzebni do życia. Że bez nas to życie byłoby inne, mniej kolorowe, choć wciąż pełne barw. Wciąż by smakowało, choć nie tak dobrze, jak z ukochaną osobą.

Dlaczego jednak aż – „byłbym niczym”? Spytajcie świeżo zakochanych – oni najlepiej wam odpowiedzą, ponieważ to bardzo dobrze czują. Są na bieżąco. Ci z dłuższym stażem będą tylko tajemniczo się uśmiechali.

„Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy. (1 Kor 13, 4-9).

Piękna jest taka miłość. Miłość w pełni. Jest to z jednej strony program dla nas, aby kochać tak ukochaną osobę, ale również uczyć się kochać tak innych. Z drugiej strony jest to Miłość, którą darzy nas Bóg.

Ten „program idealnej miłości” może wydawać się trudny. Nie chodzi jednak o to, by dążyć do niej za wszelką cenę, lecz by odkrywać tą miłość w sobie i ukochanej osobie na co dzień. Prawdziwe uczucie potrafi zmotywować człowieka do stawania się lepszym z dnia na dzień. Uczucie budzi nadzieję, że kiedyś też będziemy tak pięknie kochać.

„Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.” (1 Kor 13, 10-11)

Miłość to proces, to zmiany. Kształtują ją nasze doświadczenia, dorastanie fizyczne i duchowe. W miłości bez ciągłego wzrostu daleko się nie zajdzie. Można stanąć w miejscu, ale czas płynie, a życie idzie do przodu. Miłość, która nie ulega zmianom, nie dorasta, zaczyna stygnąć, a w pewnej chwili może wygasnąć. Może również zatrzymać się na etapie, kiedy „ja” jest ważniejsze niż „ty”, niż „my”. Wtedy trudno jest mówić o prawdziwej miłości, czyli takiej, która jest w ciągłym ruchu, w trakcie procesu ciągłego doskonalenia.

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.” (1 Kor 13, 12)

Nie da się wszystkiego osiągnąć na ziemi. Tutaj widzimy tylko część tego, kim w rzeczywistości jesteśmy. Możemy dążyć do prawdziwej miłości, ale raczej nie uda nam się jej osiągnąć tutaj, chyba że z pomocą Boga, dzięki Jego specjalnej łasce. Nasze wysiłki jednak są bardzo ważne – bez nich nie możemy kształtować się w boju, po to, by za jakiś czas – po drugiej stronie – przyjrzeć się efektom naszej pracy. A dokładniej, zobaczyć, jak przygotowaliśmy się na spotkanie z Bogiem.

„Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.” (1 Kor 13, 13)

Wiara przeminie, nadzieja się spełni. Zostanie miłość 🙂 Udanego wieczoru!

Biblia pisana nadzieją

Nie czytam Biblii codziennie, choć zaglądam do niej bardzo często. Szczególnie wtedy, gdy jest mi źle i szukam pociechy. Generalnie Pismo Święte uznawane jest za książkę, na której kartach znajdziemy wiele życiowych mądrości. Dla wielu jest dziełem o wartości historycznej, literackiej, dla nieco mniejszego grona – ale wciąż szerokiego – jest zbiorem natchnionych pism, których autorzy wsłuchiwali się w głos Boży. W efekcie powstał zapis, łączący realia epoki oraz natchnienie Ducha Świętego. Dzięki Niemu Biblia do tej pory dla wierzących jest tekstem aktualnym, z którego mogą czerpać natchnienie do codziennej walki.

Cykl „Biblia pisana nadzieją” będzie poszukiwaniem właśnie tych fragmentów, które mogą obudzić nadzieję, przy okazji zaś pewnego rodzaju tłumaczeniem różnych kwestii z języka kościelnego na polski. Trudno by mi było oderwać słowa Biblii od tradycji Kościoła. Czasem będzie więcej przemyśleń, innym razem będę się odwoływać do wiedzy tych, którzy w temacie Biblii siedzą od lat. Moim celem jest przybliżenie refleksji osoby, która po prostu stara się inspirować na co dzień tym, co znajduje w Piśmie Świętym.

Zapraszam do lektury każdego zainteresowanego Biblią. Jej fragmenty będą punktem wyjścia do rozważań, które mogą pomóc w dostrzeżeniu w niej czegoś więcej, niż tylko książki, którą można wyjąć raz w roku na czas kolędy. Albo wziąć na bezludna wyspę. Myślę, że również osoby raczej sceptycznie nastawione znajdą coś dla siebie. Może zobaczą, że szukanie w Biblii pociechy nie jest takim zabobonem, jak się czasem ludziom wydaje?…

Natalia Świt

Recenzje z Zaczytajsie.pl- pierwsza propozycja

Witamy serdecznie,

Od tego tygodnia rozpoczynamy prezentację książek- recenzji pochodzących ze strony Zaczytajsię.pl, książek które pokazują drogę życiową lub dają nadzieję zdaniem ich recenzentów.

Pierwszą publikacją jaką Wam chcemy zaproponować to książka ” Najlepsze jest najbliżej”.  Jak czytamy w recenzji na zaczytajsie.pl „Ta książka to nie tylko wspaniała opowieść o przyjaźni, ale przede wszystkim o uczuciu, które niejednokrotnie doprowadza nas do łez, zaraz potem wypełnia szczęściem i radością. Miłość do drugiego człowieka jest jak  wahania nastrojów u kobiety w ciąży. To, nie tylko dosłownie, ale także w przenośni pokazuje nam autorka. Udowadnia nam, że każdy z nas ma wątpliwości czy ta druga osoba nas kocha i czy nie kierują nią pobudki inne niż byśmy chcieli. Przezabawnie przedstawia jak zagmatwane czasami są myśli kobiety, ale dla panów też nie ma litości, bo przecież i oni miewają wątpliwości.”

Całość recenzji na stronie:

http://zaczytajsie.pl/2012/02/10/najlepsze-jest-najblizej/#more-932

Może ktoś czytał tą pozycję i opowie co o niej sądzi ?

Chmurka tagów