Archive for Styczeń, 2011

„Problem cierpienia” Clive’a Staplesa Lewisa

Kolejny list…

”  Książka „Problem cierpienia” Clive’a Staplesa Lewisa trafiła w moje ręce w momencie,gdy zastanawiałam się już kolejny miesiąc nad sensem cierpienia. Od jakiegoś czasu piszę recenzje dla jednego z portali chrześcijańskich i w pewnym momencie dostałam za zadanie napisać recenzję właśnie tego dzieła.

Spodziewałam się długiego wywodu na temat tego, jak trudno jest cierpieć, przejść do porządku dziennego nad niespełnionymi oczekiwaniami czy marzeniami, jak ciężko się żyje z takim ciężarem. Jednym słowem – potwierdzenia wszystkich moich niewesołych przemyśleń i martyrologii.

Tym bardziej zaskoczyło mnie podejście autora, który sam został ciężko doświadczony– brał udział w II Wojnie Światowej (po której zresztą stracił wiarę), a niecałe dwa i pół roku po ślubie zmarła jego żona, którą bardzo kochał.Obiektywnie patrząc wystarczające powody do załamania się.

Pomimo iż sam autor podkreśla, że słowa zapisane na stronicach książki i jego rzeczywiste postępowanie różni się – nie zmniejsza to prawdziwości myśli w niej zawartych.

Zatem rozpoczynając lekturę szukałam tam potwierdzenia słuszności swojego cierpienia.Odkąd skończyła się moja ostatnia relacja z mężczyzną minął już ponad rok. Cały czas liczę dni, które upłynęły od tamtej chwili. Nie jestem uzależniona – po prostu brakuje mi obecności takiej osoby i wsparcia, wymiany myśli. Ponad rok również trwają moje perypetie zdrowotne, których owocem w pewnym momencie były słowa „ma Pani raka”. Guza już nie ma, ale leczenie jest. I badania,wchodzące klinem w moje codzienne życie.

I nagle trafia w moje ręce książka, która idealnie tłumaczy istotę cierpienia. Nie znajdzie się w niej sloganów typu „cierpienie ma sens” czy „Bóg Ci pokazuje, że Cię kocha”. Jest proste, dotykające istoty rzeczy wytłumaczenie –dlaczego tak.

Wspomniane„slogany” mają za sobą wielką treść, lecz człowiek cierpiący raczej nie chce słuchać czegoś, co trzeba przyjąć na wiarę. Chce wiedzieć, dlaczego. Lewis nie odpowie nam wprost, ale jego słowa na pewno dadzą pole do przemyśleń. Nie trzeba wiedzieć konkretnie, dlaczego w moim życiu jest tak, a nie inaczej.Znajomość samego mechanizmu cierpienia wystarczy, by zaakceptować to, co przychodzi.

Dla mnie niesamowitą siłą tej książki jest zajmujący chyba jej połowę wywód,dlaczego cierpienie jest znakiem Miłości Boga. Najpiękniejsza myśl, która wciąż trzyma mnie przy zdrowych zmysłach, to ta: Bóg wie, że jesteśmy stworzeni do czegoś więcej. Człowiek, gdy jest mu dobrze, chce się zamknąć w sobie i stanąć w miejscu – gdyż jest dobrze. A Bóg mówi tak – owszem, jest dobrze, ale może być lepiej. Jesteś stworzony do czegoś więcej niż „dobrze”. Niż to ziemskie„jest dobrze”.

Na koniec myśl dla tych, którym się wydaje, że Bóg nas nie słyszy, ale nawet jeśli słyszy to milczy. „W naszych przyjemnościach Bóg zwraca się do nas szeptem, w naszym sumieniu przemawia zwykłym głosem, w naszym cierpieniu – krzyczy do nas;cierpienie to Jego megafon, który służy do obudzenia głuchego świata.” Może wydaje się nam, że my już nie jesteśmy głusi. Zaufajmy. Po drugiej stronie okaże się, że krzyk Boga był nam bardzo, bardzo potrzebny.

Natalia Świt

„Cud Glorii” kolejna książka z nadzieją

Witajcie,

Ja Wam dziś polecam książkę „Cud Glorii”

To historia dziewczynki chorej na nowotwór której nie można już pomóc, ona sama i jej rodzice wierzą jednak w cud i na niego czekają.

To historia o rodzinnej miłości, o sile wiary nawet wtedy gdy jest ona wystawiana na tak trudną próbę.

To też książka o problemie czy dziennikarz może wyrażać swoje emocje, integrować i utożsamiać ze swoimi bohaterami.

Tak naprawdę co było tytułowym CUDEM?
Może uzdrowienie a może po prostu to, że zmieniła tak wielu ludzi ? A może jeszcze coś innego?

„Zachęcam Państwa do przeczytania tej książki, bo naprawdę warto, choć moim zdaniem jest to książka dla ludzi posiadających dużą wiarę w Boga, ludzi którzy potrafią dostrzec ten tytułowy cud. Dla ludzi mniej wierzących będzie to po prostu kolejna ciekawa książka opowiadająca dramatyczną historię.”

Całą recenzję przeczytacie w mojej recenzji.

Czekamy nadal na Wasze propozycję „Książek z nadzieją” i na Wasz historie związane z książkami.

Magda

Kolejne propozycje

Witajcie,

Oto i kolejne propozycje, dziś od dziennikarki jednego z serwisów dziennikarstwa obywatelskiego, Agnieszki Maciejewskiej:

„Chciałam Wam pogratulować pomysłu i tej akcji „Książka z nadzieją”. Dzięki tej akcji można dowiedzieć się o wielu ciekawych książkach, o których wcześniej może nie mieliśmy pojęcia. Ja ze swej strony chciałam Wam zaproponować dwa tytułu: 1. „Spotkamy się kiedyś w moim raju” – jest to historia dziewczyny umierającej na raka. Polecam gorąco. Książka w świetny sposób uczy pokory i pokazuje,że warto cieszyć się z małych rzeczy. Druga książka to „Ono” autorstwa Doroty Terakowskiej. Myślę,że te dwie pozycje warto przeczytać”.

Bardzo dziękujemy i czekamy na kolejne. A może macie jakieś spostrzeżenia dotyczące tych propozycji? Piszcie komentarze i wiadomości! Czekamy!

Zmarł Krzysztof Kolberger [*]

Od godzin popołudniowych, wczoraj (7 stycznia) media podają: KRZYSZTOF KOLBERGER- NIE ŻYJE…

KRZYSZTOF KOLBERGER to wybitny aktor, reżyser… Długo można by wymieniać. Od dwudziestu lat zmagał się z chorobą nowotworową. Nigdy nie zapomnimy jego odczytania Testamentu Jana Pawła II. Dla nas szczególnie ważne są „Strofy dla Ciebie”. I to chyba jego głos zaszczepił w Nas miłość do książek, poezji, ludzi…

Był to wielki człowiek, który nigdy nie chciał być gwiazdą… Imponował nam wielkim pogodzeniem z chorobą, z losem… Zawsze uśmiechnięty i pewny że będzie dobrze. Tak pięknie mówił, tyle mądrości było w jego słowach. A teraz możemy czytać i korzystać z jego mądrości.

Miałyśmy nadzieję że uda nam się kiedyś z Panem Krzysztofem Kolbergerem spotkać, zawsze wydawało nam się, że mamy na to czas. Dziś wiemy, że tego spotkania nie będzie…

Oto co powiedział Pan Krzysztof w jednym z wywiadów, wczytajcie się w te słowa:

„Możemy kreować rzeczywistość, pod warunkiem że przyjmujemy rzeczy tragiczne jako część życia i wpisujemy je w naszą drogę z pełną pogodą i ufnością.”

„Ludzie mi mówią: „Jak ty to robisz, że z uśmiechem opowiadasz o swojej chorobie?”. Bo traktuję to jak coś, co należy do życia. Śmierć też jest częścią życia. Jeżeli tego nie przyjmiemy, będziemy się tylko bać.”

Chmurka tagów